„Fasuję dwa pistolety „Colt" kaliber 9 mm i 7,35 mm. Jestem gotów do lotu.
Przez płonący Atlantyk
Stacja wyczekiwania. Ziemiański dom, dokoła znowu park. Zaimprowizowana strzelnica, między drzewami przyrządy gimnastyczne. Całkowita izolacja od świata zewnętrznego.
W ostatniej dekadzie września zostaję zaprzysiężony. Odtąd jestem oficerem Armii Krajowej, przydział i funkcję otrzymam po lądowaniu w Polsce.
Nikt z nas nie wie, kiedy nastąpi wylot i usłyszymy ostatnie „Action station!" Na razie powtarzamy legendę, szlifujemy kondycję fizyczną. Ale przede wszystkim przestrzeliwujemy osobiste colty. Najlepiej leży mi w dłoni ten mniejszy, kaliber 7,35 mm. Wyczyniam z nim przedziwne sztuki. Trenuję bły
15 — Podwójna pętla
skawiczne wyszarpywanie z kieszeni płaszcza, marynarki i spodni, lewą i prawą ręką, spod pachy. I może to zabrzmi niezbyt skromnie, lecz prawdą jest, iż drogą żmudnych, długotrwałych ćwiczeń doszedłem do nie byle jakiej wprawy.
Stacją wyczekiwania zawiadywał angielski komendant, mający do dyspozycji grupę umundurowanych dziewcząt z FANY. Zwaliśmy je fankami. Pełniły wiele funkcji gospodarczych, a więc były sprzątaczkami, kucharkami i drajwerkami, czyli kierowcami. Ale co najważniejsze, pomagały cichociemnym przetrwać długie, nerwowe dni oczekiwania na lot. Zawsze pogodne, przyjaźnie uśmiechnięte, skore do rozmowy, stwarzały ciepłą, rodzinną atmosferę, której podświadomie każdy z nas pragnął. Traktowaliśmy je jak serdeczne koleżanki i nigdy żaden z cichociemnych nie pozwolił sobie w stosunku do nich na najmniejszą bodaj dwuznaczną aluzję. Sądzę, że wszyscy zachowaliśmy je we wdzięcznej pamięci.“(1)


Beton komórkowy |Wakacje |hotele spa w górach