„— To co — zapytałem z uśmiechem.
— Mogłoby się wszystko rozlecieć — stwierdził Obuchowski.
— Dyrektor nam żaglem i sterem — dodał półżartobliwie Radniewski i znowu do mnie mrugnął.
— Dyrektor pewno zostanie prezesem — powiedział Obuchowski, szybko dążąc do celu. — Jego w tym głowa.
— Można by nawet wypić na tę intencję — potwierdził z uśmiechem Radniewski.
Obaj wznieśli kieliszki, nagle zjednoczeni w podlizywaniu. Pogrzebali już biednego prezesa. Ale różnice między ich postawami były i teraz widoczne Obuchowski przypochlebiał mi się prymitywnie, na chama, sprowadzając mnie do swego poziomu i obrażając tym moją inteligencję; Radniewski mówił wszystko półżartem, gotów zawsze do wycofania, dając mi znaki ponad głową „czołgu", i wyglądafo to raczej na drwiny z prymitywizmu Obuchowskiego. Mógłbym udać, że przyjmuję to wszystko za dobrą monetę, wypić z nimi w radosnym nastroju pojednania, a nawet pozwolić na bruderszaft, o którym tak marzył Obuchowski, by w ten sposób ostatecznie doprowadzić do powstania kliki. Obuchowski gotów był zejść z wojennej ścieżki, na czas pewien rozładować wyrychtowane działo, jeżeli w swym awansie pociągnę i jego o szczebel wyżej. Niestety, moje wrażliwe ciałko nie wytrzymywało fałszywych przyjaźni, podlizywań i kunktatorstwa; do tego trzeba było skorupy.“(12)
Betsson |materace koło |Katalog